Po ostatnich spotkaniach grupy wsparcia nasunęła mi się myśl o przewrotności natury ludzkiej: sama jestem pewna skuteczności tej formy pomocy (na swoim przykładzie i koleżanek chociażby) i spotykam ludzi też przekonanych a jednak mało aktywnych w kwestii kształtowania swojego życia, jakby nie do końca byli przekonani. Rozumiem, że świat dzisiejszy jest pełen różnych problemów pilnych i ważnych, mamy ograniczoną ilość sił i czasu. Nie doceniamy jednak wielu możliwości, które daje nam miejsce. Wrocław. Pojawiają się często ludzie z dalekich miast, przeważnie mniejszych, gdzie nie ma pomocy dla rodzin ludzi uzależnionych. Jak to w małych społecznościach: wszyscy wiedzą a nikt o tym nie mówi bo wstyd. I targa się taki świadomie szukający wsparcia do miasta czasem nawet ze sto kilometrów i widać ulgę i nadzieję w jego twarzy po kilku godzinach rozmowy. Ze względu na odległość następnym razem przybywa po kilku tygodniach, kiedy już sytuacja w domu dokuczy fest. Proces dochodzenia do względnej normalności jest mocno wydłużony. Człowiek spędza czas na szarpaniu się w niemocy, zwykle.
Ci mieszkający w mieście mają dużo łatwiej.
